To by?a scena niby z filmu, chocia? dzia?a si?
W takim teatrze, co „Komedia” nazywa si?.
Wi?c pod ten teatr raz podjecha? wysoki go??,
Wysiad? z wozu i przy wej?ciu zaparkowa? go.
Kiedy wchodzi?, to z u?miechem do portiera rzek?:
- Pan rzuci okiem, bo umy?em i ?wieci si?.
A portier na to:- To ?oliborz, spokojnie tu...
A go??:- Rozumiem, ?e spokojnie, ale to mój wóz!
Z?ap ten luz
Razem z nami z?ap ten luz
?yje si? i jako? leci!
(A gdzie mój wóz?)
Ten go?? robot? mia? na scenie, gdzie faceta gra?,
Co swoj? dusz? sprzeda? diab?u, wi?c wszystko mia?,
A w garderobie by?o okno, z którego móg?
W wolnych chwilach kontrolowa?, czy jest jego wóz.
Ale by?y bisy, podoba? si?
I by?y kwiaty, i owacje, ?y? si? chce!
A jak sko?czyli, go?? przez okno nagle spojrza? w dó?
I zacz?? zbiega? do portiera, krzycz?c: - Gdzie mój wóz?
Z?ap ten luz
Razem z nami z?ap ten luz
?yje si? i jako? leci!
(A gdzie mój wóz?)
W takich opowie?ciach jest,
Jaki? mora?, jaki? g??bszy sens,
Ale, bracie, gdy Ci skradn? wóz,
O point? trudno ju?!
Bo ju? tak zrobiony jest Twój mózg,
?e jest wolny jak na murze bluszcz,
Ty mu ka?esz: - Jaki? mora? twórz!
A On swoje: - Gdzie mój wóz!!!
Z?ap ten luz ...
Zimne ?wiat?o gwiazd
ostrzega mnie nie raz
- nie pakuj si? w ten kram,
lecz ja gwiazdom na z?o??
wiem na pewno, ?e kto?
jest tam...
Kto? daleki tak
przesy?a mi swój znak,
nawi?za? kontakt chce
niedost?pny jak ja,
i samotny jak ja
kto wie?
Mój i jego ?wiat
o milion ?wietlnych lat
a mo?e tu? o krok?
Kosmos dziel i nas czy
cienka ?ciana M-3
i mrok...
Ale wiem, ?e on
nawi?za? kontakt chce
i pragnie bym to czu?
?e on dzieli? chce z kim?
tajemnic? sw? pó?
na pó?
H-e-e-ej
nie lekcewa? nigdy
sygna?ów, co
ku sercu mkn?
z ulicy twej
czy z galaktyk zimnych
kto? wo?a tak
Kto? daleki tak
przesy?a wam swój znak,
nawi?za? kontakt chce
niedost?pny jak wy,
i samotny jak wy
kto wie?
Obserwujcie wi?c
rejestratory serc
bo sygna? bije w nie,
mo?e z najdalszych
gwiazd ,
mo?e z najbli?szych miast
kto wie?