Jestem twoim zak?adnikiem

Za najmniejsz? z moich nut.
Gdyby kiedy? Ci? zdradzi?y,
Przekr?? w sercu klucz.
Jestem twoim zak?adnikiem
Za ka?dego s?owa sens.
Gdyby kiedy? Ci? zdradzi?y,
Mo?esz wi?zi? mnie.
Mo?esz w wie?y swoich ramion
W niesko?czono?? trzyma? mnie.
I wydziela? skromnie czu?o??
Jak mro?ony chleb.
Ograniczy? mi widzenia
Przez pancernej szyby ch?ód.
Mo?esz wtr?ci? mnie do cienia,
Gdybym zawiód? Ci? w którym? z moich s?ów.
Gdyby to, co we mnie jest
Ju? przesta?o prawd? by?,
Gdybym b?azna kostium wdzia?,
Odrzu? mnie.
Gdybym goni?c z?oty blask
Chcia? sprzedawa? ludziom fa?sz,
I pokor? za nic mia?,
Odrzu? mnie.
Gdybym przesta? sob? by?,
I odkocha? w ?yciu si?,
Lub cynika przybra? twarz,
Odrzu? mnie.
Gdybym z drogi swojej zszed?,
I przyjació? wypar? si?,
Ok?amywa? siebie sam,
Odrzu? mnie.
Jestem twoim zak?adnikiem
Za najmniejsz? z moich nut… itd.
Jestem twoim zak?adnikiem
Za ka?dego s?owa sens… itd.
Gdyby to, co we mnie jest… itd.
Gdy odrzucony odejd? st?d.. itd.
Aby samotnie nikim by?,
Wspomnij, ?e twoim zak?adnikiem
Zawsze chcia?em by?…
Wtedy przebacz mi.
Gdyby to, co we mnie jest
Przesta?o prawd? by?,
Gdybym b?azna kostium wdzia?,
Przebacz mi.
Gdybym goni?c z?oty blask
Sprzedawa? ludziom fa?sz,
I pokor? za nic mia?,
Przebacz mi.
Gdybym przesta? sob? by?,
Odkocha? w ?yciu si?
I cynika przybra? twarz,
Przebacz mi.
Gdybym z drogi swojej zszed?
I przyjació? wypar? si?,
Oszukiwa? siebie sam,
Przebacz mi.