Los Ci? w drog? pchn??

i ukradkiem drwi?c si? ?mia?,
bo nadziej? daj?c Ci,
fa?szywy klejnot da?.
A Ty id?c w ?wiat
patrzysz w klejnot ten co dnia,
chocia? rozpacz ju? od lat
wyziera z jego dna (co dnia),
Na rozstaju dróg,
gdzie przydro?ny Chrystus sta?
zapyta?e?: dok?d i???
frasobliw? min? mia?.
Przystan??e? wi?c,
z p?aczem brzóz sprzymierzy? si?
i uroni? pierwszy raz
w czerwone wino ?z? (w wino ?z?).

Szcz??liwej drogi ju? czas
map? ?ycia w sercu masz,
jeste? jak m?ody ptak.
G?uchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój g?os...

Idziesz wiecznie sam
i ju? nic nie zmieni si?,
poza tym, ?e raz jest za,
raz przed tob? twój cie?.
Los Ci? w drog? pchn??
i ukradkiem drwi?c si? ?mia?,
bo nadziej? daj?c Ci,
fa?szywy klejnot da? (tak chcia?).

Szcz??liwej drogi ju? czas
map? ?ycia w sercu masz,
jeste? jak m?ody ptak.
G?uchy jest los, nadaremnie wzywasz go, Idziesz sam , wiecznie sam.

Szcz??liwej drogi ju? czas
map? ?ycia w sercu masz,
jeste? jak m?ody ptak.
G?uchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój g?os...