Kiedy? mog?em sam wybiera? 

Wiara, mi?o?? i nadzieja
Niesko?czono?? mia?em w d?oniach
Gdzie to teraz jest...

Gdzie s? tamtych ch?opców oczy
Strach przed wielkim, zachwyt bosy
Kto ich zmieni?, kto ich z?ama?
Gdzie to teraz jest...
Powiedz mi
Bo mrok wstaje

K?osy w polu zawsze ?wi?te
Chleb na stole, zapach mi?ty
Spokój ojca, ciep?o matki
Gdzie to jest, no gdzie

Ten uczciwy, tamten z?odziej
Krzy?, co znaczy? krzy? w narodzie
Cierpkie s?owa, prawdy s?owa
Gdzie to teraz jest...
Powiedz mi
Bo mrok wstaje

Mo?e zbyt kocha?em ?ycie
Chcia?em obj?? je
I otwar?em za szeroko ramion most
Mo?e ?ycie mnie kocha?o
Mocno, mocno zbyt
I rozwar?o swe ramiona
Wypu?ci?o nagle mnie

Kiedy? mog?em sam wybiera?
Wiara, mi?o?? i nadzieja
Niesko?czono?? mia?em w d?oniach
Gdzie to teraz jest...

Mo?e to jest czasu blizna
Znak, ?e sta?e? si? m??czyzn?
?adnych z?udze?, ?adnych marze?
Mo?e tak ma by?...
Powiedz mi
Bo mrok wstaje

Powiedz mi Ty
Bo mrok si? czai...






To by?a scena niby z filmu, chocia? dzia?a si?

W takim teatrze, co „Komedia” nazywa si?.
Wi?c pod ten teatr raz podjecha? wysoki go??,
Wysiad? z wozu i przy wej?ciu zaparkowa? go.

Kiedy wchodzi?, to z u?miechem do portiera rzek?:
- Pan rzuci okiem, bo umy?em i ?wieci si?.
A portier na to:- To ?oliborz, spokojnie tu...
A go??:- Rozumiem, ?e spokojnie, ale to mój wóz!

Z?ap ten luz
Razem z nami z?ap ten luz
?yje si? i jako? leci!
(A gdzie mój wóz?)

Ten go?? robot? mia? na scenie, gdzie faceta gra?,
Co swoj? dusz? sprzeda? diab?u, wi?c wszystko mia?,
A w garderobie by?o okno, z którego móg?
W wolnych chwilach kontrolowa?, czy jest jego wóz.
Ale by?y bisy, podoba? si?
I by?y kwiaty, i owacje, ?y? si? chce!
A jak sko?czyli, go?? przez okno nagle spojrza? w dó?
I zacz?? zbiega? do portiera, krzycz?c: - Gdzie mój wóz?

Z?ap ten luz
Razem z nami z?ap ten luz
?yje si? i jako? leci!
(A gdzie mój wóz?)
W takich opowie?ciach jest,
Jaki? mora?, jaki? g??bszy sens,
Ale, bracie, gdy Ci skradn? wóz,
O point? trudno ju?!
Bo ju? tak zrobiony jest Twój mózg,
?e jest wolny jak na murze bluszcz,
Ty mu ka?esz: - Jaki? mora? twórz!
A On swoje: - Gdzie mój wóz!!!
Z?ap ten luz ...